wtorek, 1 września 2015

Wegańskie ciasto czekoladowe

Hej!

Na samym początku dzisiejszego wpisu, chciałabym zaznaczyć, że mój blog nie jest blogiem wegańskim! Mimo, że wiele przepisów, jakie będę tu przedstawiać, będzie całkowicie pozbawione pierwiastków odzwierzęcych, nie chciałabym, by ktokolwiek z Was czuł się oszukany, gdy od czasu do czasu będą się tu pojawiały jajka, mleko, czy sery. Być może i taka przemiana kiedyś we mnie nastąpi, jednak teraz staram się zgrabnie przeplatać i równoważyć ilość przepisów wegetariańskich oraz tych wegańskich (zarówno na blogu, jak i w codziennym jadłospisie).

Ciasto, na którego upieczenie zdecydowałam się ostatnio należy do kategorii tych bezmlecznych i bezjajecznych. Gdybym miała je opisać... Nie potrafiłabym znaleźć odpowiedniego określenia! W sumie - ni to murzynek (bo przez brak jajek - mniej biszkoptowy i cięższy), ni to brownie (bo jednak trochę wyrośnięty i nie aż tak "zakalcowaty"). Jednak jego smak jest zdecydowanie godny wypróbowania. Pozostając przy wersji wegańskiej - z chilli-czekoladową polewą z przepisu poniżej. Odrobinę od niej odchodząc - na ciepło z gałką lodów czekoladowych (lub z dodatkiem tych wegańskich!)

P.S. Z okazji wczorajszego Dnia Blogosfery, chciałam Wam, sobie i jeszcze raz Wam - życzyć wszystkiego najlepszego i pozytywnego odbioru moich postów! Pozwólmy sobie na wspólną celebrację przy...



Wegańskie ciasto czekoladowe z pikantną polewą chilli

  
 Składniki:
Podaję ilość składników na moją maleńką tortownicę średnicy 14cm. 
Do tradycyjnych rozmiarów polecam Wam zrobić półtora, lub nawet dwa razy więcej masy

- 1,5 szklanki mąki
- 5 łyżek kakao
- 1/2 szklanki brązowego cukru
- 1/3 szklanki oleju
- 1/2 szklanki mleka sojowego
- 100g gorzkiej czekolady 
- 2 bardzo dojrzałe banany 
- łyżeczka proszku do pieczenia
- szczypta soli

+ Polewa:
- 100g gorzkiej czekolady
- 1 łyżka oleju kokosowego
- 1/2 łyżeczki chilli (lub kilka kropelek Tabasco)

Przygotowanie:

Banany rozgniatamy dokładnie widelcem na puree (jeśli nie jesteście masterami cierpliwości - polecam blender ręczny... jedno "wzzzzium" i gotowe!).


Czekoladę łamiemy na kawałki i roztapiamy w kąpieli wodnej (Opis dla początkujących: połamaną czekoladę wrzucamy do bulionówki. Opieramy jej "uszka" o krawędzie garnka z gorącą wodą, tak, by woda dosięgała jej dna. W miarę gotowania wody, mieszamy topniejącą w miseczce czekoladę do uzyskania gładkiej konsystencji).

Wszystkie składniki suche mieszamy w dużej misce. Podobnie łączymy składniki mokre (wraz z czekoladą i bananami), w osobnym naczyniu. Delikatnie przelewamy płynną część do części bazowej i miksujemy do uzyskania gładkiej masy. 

Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 180ºC. Formę, w której będziemy piec ciasto, wykładamy papierem do pieczenia, a następnie ostrożnie przelewamy do niej masę. 

Pieczemy przez ok. 30 min (tak naprawdę nigdy nie patrzę na czas - piekarnik, jak i sam wypiek trzeba po prostu wyczuć). Wbity w ciasto patyczek nie musi być suchy, ale nic nie powinno się na nim osadzać. 




W czasie, gdy ciasto się studzi, przygotowujemy polewę - w kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę wraz z tłuszczem kokosowym, a gdy utworzą masę o jednolitej konsystencji - dodajemy także chilli. Dokładnie mieszamy, tak, by nie pozostawić żadnych grudek.  


Ciasto najlepiej jest polewać sosem kawałek po kawałku, tak, by czekolada spływała po jego brzegach... Mmmm.




Smacznego!
M.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz