poniedziałek, 27 lipca 2015

Seitan

Hej!
Jak ja jednak dobrze siebie znam... Opublikowanie wpisu numer dwa (tak jak przypuszczałam) zajęło mi dwa tygodnie. Nawet się nie dziwię. Wiem, że potrzebuję dyscypliny, pilnie! A ponieważ, jak wiadomo, początki są najcięższe, problemy rodzą się dosłownie wszędzie. O czym ma być ten pierwszy post? Czym oczarować publikę? Wertowanie książek kucharskich, poszukiwania przepisu w Internecie i własnej głowie... Niemoc twórcza. Nawet obiady, robione w pośpiechu, same broniły się przed zdjęciem... Wyglądem. Trudno zastanawiać się nad "oprawą graficzną" obiadu, kiedy w grę wchodzi presja czasu i dźwięk burczących brzuchów.
Z pomocą przyszedł sobotni grill. Trzeba było się spiąć i przygotować coś dla tych, którzy nie potrafią wyobrazić sobie rożna bez mięcha. A ja, z wielką chęcią, kiedy tylko mam taką okazję - staram się przekonywać, że "-Można? -Można!!!"

Poniższy przepis to żadna tam potrawa! Przedstawiam Wam sposób na przygotowanie półproduktu, który należy przed podaniem poddać obróbce termicznej, tak jak w przypadku prawdziwego mięsa. Ale uważam, że taki właśnie przepis będzie najlepszym rozwiązaniem na początek. Coś łatwego. Coś bazowego. Prawdziwy swojski "wheat-meat".

Drodzy Państwo, mam zaszczyt przedstawić:

Seitan czyli bezmięsne mięso



Składniki:
- 1,5 szklanki pszennej mąki glutenowej (do kupienia na przykład tu)
- 1 - 1,5 szklanki wody
- 2 łyżki nieaktywnych płatków drożdżowych
- 1 łyżeczka suszonego czosnku
- 1 łyżeczka suszonej cebuli

- 1 litr wody
- 2-3 łyżki sosu sojowego
- 2 łyżki melasy trzcinowej

Przygotowanie:

Wszystkie suche składniki umieszczamy w misce. Mieszamy. Powoli dolewamy wody, wciąż mieszając, a gdy "ciasto" pochłonie już całą mąkę, zaczynamy zagniatać je ręcznie. Proces zagniatania powinien trwać około 5 minut, tak, by mąka dobrze i w miarę równomiernie połączyła się z wodą (dzięki temu "mięso" nie będzie "żylaste" ;))


W średniej wielkości garnku mieszamy składniki na wywar i powoli doprowadzamy do wrzenia. Rozgniatamy "ciasto" ręcznie na stolnicy i kroimy w kawałki. W zależności od tego, jak później chcielibyście swoje niemięso widzieć na talerzu, mogą być to paski, kostka itp... Należy jedynie pamiętać, że seitan podczas gotowania nieco jeszcze urośnie.



Ostrożnie przekładamy przygotowane kawałki do gotującego się wywaru. Zmniejszamy moc palnika do średniej i gotujemy pod przykryciem około godziny, od czasu do czasu mieszając. Po około pół godziny, gdy kawałki seitanu będą już wyrośnięte, woda może zacząć gotować się na nowo. Należy wtedy zdjąć na moment przykrywkę i zmniejszyć jeszcze odrobinę "ogień". 



Po upływie godziny, zdejmujemy garnek z palnika i pozwalamy kawałkom niemięsa ostygnąć razem z wodą. Przechowujemy w lodówce (razem z zalewą) do trzech dni, lub w zamrażalniku, bezterminowo.

Tak, jak pisałam już wcześniej - seitan musi zostać poddany kolejnej obróbce termicznej, żeby był gotowy do spożycia. Można go smażyć, piec, grillować... Ja mam już na niego swoje sposoby, dlatego po więcej zapraszam już wkrótce! Poczarujemy razem? ;)


M.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz